Lone Cat 05

W czerwcu br. 7. elt z Powidza już po raz drugi brała udział w ćwiczeniu w ramach programu Squadron Exchange. Podobnie jak w zeszłym roku wydzielone siły eskadry udały się do bazy w Coltishall, ale tym razem gospodarzem wizyty był 6 (F) Sqn RAF posiadający w swoim wyposażeniu samoloty Jaguar.
7. elt wystawiła na ćwiczenia cztery samoloty Su-22 M4. Polski personel wszedł w skład eskadry brytyjskiej i wykonywał zadania pod jej dowództwem. Oczywiście zadania te były dostosowane do możliwości bojowych naszych samolotów. Było to o tyle łatwe, że zarówno 7. elt, jak i 6. eskadra RAF przeznaczone są do niszczenia celów naziemnych.Dlatego też realizowano głównie zadania w ramach bezpośredniego wsparcia powietrznego CAS. Jednak jak przyznaje dowódca 7. elt ppłk pil. Jacek Łazarczyk, w tym roku posunięto się o krok naprzód i zadania zaplanowane przez eskadrę były o wiele trudniejsze.

 

Loty wykonywano w bardziej złożonych ugrupowaniach, w których skład poza Su-22 i Jaguarami wchodziły jeszcze Tornado i samoloty walki radioelektronicznej. Stanowiło to naturalną kontynuację ćwiczeń zapoczątkowanych przed rokiem. Polscy piloci zgodnie przyznają, że nie ma prawie żadnych różnic w zasadach wykonywania zadań na Su-22 i Jaguarach. Niestety, nasi piloci nie wykonywali lotów zapoznawczych na Jaguarach, gdyż nie mogli zaproponować takich lotów na swoich samolotach ze względu na brak wersji szkolno-bojowej Su-22. Dla pilotów 7. elt jednym z podstawowych zadań w trakcie pobytu w Wielkiej Brytanii było realizowanie misji CAS. Są to najtrudniejsze zadania ujęte w programie osiągania zdolności bojowej, czyli statusu Combat Ready (CR), i nie bez przyczyny umieszczone na końcu tego programu. Każdy pilot musi wykonać trzy tego typu misje, aby osiągnąć wspomniany status CR.

 

Piloci 7. eskadry od początku istnienia tej jednostki realizują misje CAS, a ich doświadczenie w tym zakresie jest naprawdę bogate. Starają się też podnosić swoje umiejętności w trakcie różnych kontaktów międzynarodowych, podczas których mogą wykonywać loty z wykorzystaniem zagranicznych FAC. Jak mówi ppłk Łazarczyk, każdy tego typu lot to nowe doświadczenie. Eskadra nawiązała również kontakt z wojskami aeromobilnymi, co może zaowocować współpracą z FAC z tych wojsk i na pewno przyniesie obopólne korzyści. Dla pilotów 7. elt latanie w Wielkiej Brytanii było czymś bardzo ciekawym i przynoszącym nowe doświadczenia. Swoje misje wykonywali zarówno nad morzem, jak i w górach. Poza tym organizacja zarządzania ruchem lotniczym jest zupełnie inna niż w Polsce. W Wielkiej Brytanii pilot wykonujący misję ma o wiele większą swobodę w powietrzu. Trasę przelotu oraz rejon działania zamawia się podczas uruchamiania silnika samolotu, a za unikanie kolizji na małej wysokości odpowiedzialność ponosi osobiście pilot.
 

 

Statków powietrznych jest dużo więcej i w locie koszącym spotyka się wiele śmigłowców oraz małych samolotów, jednak w tego typu ruchu powietrznym pierwszeństwo mają samoloty wojskowe. Jeśli chodzi o zabezpieczenie logistyczne pobytu 7. eskadry w brytyjskiej bazie, to wszyscy uczestnicy wymiany zgodnie stwierdzili, że żadnych kłopotów nie było. Po prostu dla Brytyjczyków problemy logistyczne nie istnieją. Wielkie wrażenie na polskich pilotach wywarło wyposażenie do planowania i omówienia misji, o którym w Polsce można tylko pomarzyć. Cała misja programowana jest komputerowo, łącznie ze zdjęciami celów oraz animacją lotu. System ten daje wiele możliwości pilotowi. Może on na dwie godziny przed wylotem usiąść przed komputerem i zapoznać się z rejonem działania, a także wykonać wirtualny lot na obiekt. Podobnie sytuacja wygląda po wykonaniu zadania. Można obejrzeć komputerowy obraz lotu samolotów wraz ze wszystkimi ich parametrami, dzięki czemu omówienie walk powietrznych, przechwyceń czy też niszczenia celów naziemnych jest bardzo obiektywne, gdyż nie opiera się tylko na subiektywnych odczuciach pilotów.

 

 

 

 

 

 

 

Tego typu wymiana nie dotyczy tylko samych pilotów. Bez personelu służby inżynieryjno-lotniczej nie byliby oni w stanie bezpiecznie wykonywać misji lotniczych. Dla SIL taki wylot za granicę jest bardzo trudnym przedsięwzięciem wymagającym dużo pracy wiele dni wcześniej, aby bardzo dobrze przygotować samoloty biorące udział w ćwiczeniu. Inżynierowie SIL muszą też zaplanować, co należy ze sobą zabrać z wyposażenia, aby być przygotowanym na różne nietypowe sytuacje. Tym razem nie było większych problemów ze sprawnością samolotów. Nie wykonano tylko jednej misji ze względu na konieczność gruntownego sprawdzenia jednego Su-22. Technicy brytyjscy byli zaskoczeni wysokim poziomem sprawności polskich samolotów, gdyż ich Jaguary wyprodukowane mniej więcej w tym samym okresie nie są aż tak niezawodne. Nie kryli też podziwu dla zaangażowania i ogromnej wiedzy teoretycznej i praktyczniej polskich techników.
Miłym akcentem w trakcie tej wymiany było zorganizowanie przez personel 7. elt uroczystych obchodów rocznicy Bitwy o Wielką Brytanię, na które zaproszono polskich weteranów tych walk, ich rodziny oraz Polonię mieszkającą w okolicach bazy. Coltishall jest o tyle ciekawą bazą, że w czasie II wojny światowej stacjonowało w niej kilka polskich dywizjonów lotniczych ze sławnym 303. Dywizjonem na czele. Poza tym po wojnie jednym z dowódców tej bazy był płk Aleksander Gabszewicz. Spotkanie dostarczyło wszystkim wielu wzruszeń i było doskonałą okazją do nawiązania ciekawych kontaktów. Nasi piloci zostali obdarowani wieloma pamiątkami pozostałymi po ich słynnych kolegach walczących w obronie brytyjskiego nieba. Zrodziła się też myśl, aby w klubie oficerskim w Witkowie utworzyć salę poświęconą Bitwie o Wielką Brytanię, w której zgromadzono by otrzymane pamiątki.
 
Ćma